piątek, 29 kwietnia 2011
wtorek, 26 kwietnia 2011
Strefa zmierzchu
To choroba oczekiwania, kiedy Twoje dziecko pójdzie spać i będziesz miał chwilę dla Twojej żony, chwilę dla siebie...
piątek, 8 kwietnia 2011
Jest lepiej...
wtorek, 22 marca 2011
Auti ustawia
poniedziałek, 7 marca 2011
Auti się złości
Teraz jak nigdy, autyzm praktycznie całkowicie ustawił nasze życie. Większość naszych działań, to unikanie sytuacji, które przez Adasia mogłyby zostac negatywnie odebrane. A to ogranicza niemal całkowicie. Chcesz pójść do znajomych, nie da rady, bo Adaś znajdzie do zabawy coś, czym bawić się nie powinien, a spróbuj mu zabawkę-niezabawkę odebrać... Chcesz pójść na spacer, spróbuj nie pójść na stację lub pod most kolejowy, bo Adaś uwielbia pociągi... Chcesz wejść do sklepu, lepiej tego nie rób, bo Adaś koniecznie chce coś słodkiego, a spróbuj odmówić... Chcesz kupić nową zabawkę, dla Adasia właśnie, uważaj, bo w zabawce Adaś znajdzie coś (mechanizm/część/zastosowanie), co nie spełni jego oczekiwań...Obłęd!
Oczywiście staramy się coś robić, aby poprawić ten stan rzeczy. Stosujemy łagodny holding (przytrzymywanie Adasia w chwilach jego złości, samemu nie gniewając się, starając się nie wyrażać negatywnych emocji, ale tez bez "słodkiego" tonu, pozwalajac po prostu, aby Adaś sam się wyciszył, za co jest nagradzany) i piktogramy z zakazami szczypania, gryzienia, uderzania głową. Niestety, na razie to co robimy, przynosi dość mierne efekty.
PS: Przeczytałem post "Daimonion" u Ojca Karmiącego. Poczułem się lepiej, dzięki! Polecam i ten post, i całego bloga.
poniedziałek, 21 lutego 2011
Rowerek
piątek, 18 lutego 2011
Szaleństwo domowej nudy
czwartek, 10 lutego 2011
Choroba
środa, 2 lutego 2011
Milenka
piątek, 7 stycznia 2011
Święta i Nowy Rok
Okres świateczny był tym razem bardzo wyjatkowy, inny niż zwykle. I nie mam na myśli czegos specjalnego w sensie obchodzenia świat w jakiś odmienny sposób lub w szczególnym miejscu. Swieta były bardzo tradycyjne, natomiast postepujacy rozwoj Adasia sprawił, ze stał sie on czynnym uczestnikiem Wigilii czy swiatecznych odwiedzin rodziny i znajomych.
I tak na przykład o ile w poprzednich latach Wigilie przeradzały sie w nieustanny dozor znudzonego Adasia, ktory swoja dezaprobatę dla wspolnej kolacji przejawial napadami zlosci, oryginalnymi (niebezpiecznymi) pomysłami i ciaglymi ucieczkami od stolu, o tyle teraz bylo zupelnie inaczej. Adas najpierw elegancko zjadl pierozki, a potem zajal sie prezentem (trafiony w 10 - nowy laptop). W przerwach wytezonej "pracy" na komputerku, Adas podchodzil do nas z zaproszeniem do wspolnej zabawy (szczegolnie upodobal sobie babcie). W efekcie, mielismy z jednej strony grzeczne dziecko, przejawiajace bardzo spoleczne zachowania (wspolna kolacja i wspolna zabawa). To bardzo wiele dla nas znaczy!
Niestety okres po swietach nabral juz nieco ciemniejszego odcienia. Adas "dzieki" naszej decyzji zanalazl sie w nowej/trudnej dla siebie sytuacji. W przedszkolu bowiem, ze wzgledu na niewielka liczbe dzieci , ktorych rodzice zadeklarowali udzial w zajeciach w tygodniu miedzy swietami a Sylwestrem, zlikwidowano standardowy podzial na grupy, tworzac dwie lub trzy grupy integrujace maluchy z calego przedszkola. I tak nasz Autik (tzn. Słoneczko) stał się tymczasowym Skrzatem. I nie bylo lekko...
Pierwszy dzien byl trudny. Adas nie przyzwyczajony do duzej grupy dzieci, halasujacych i interesujacych sie jego zabawa (czytaj psujacych jego zabawe), bardzo szybko wpadal w zlosc, ktora manifestowal uderzaniem glowa, rozrzucaniem zabawek i placzem. My tez popelnilismy blad, ze zamiast stopniowo wprowadzac Adasia w grupe, poprzestajac na 2-3-godzinnym pobycie, wyslalismy go na prawie "pelny etat". Mysle, ze negatywny odbior nowej sytuacji spotegowal rowniez, brak w tym pierwszym dniu pań przedszkolanek z Adasiowej grupy, ktore Adas zna i lubi.
No coz, trudno. Adas sie wymeczyl, opiekujace sie grupa panie rowniez, ale nastepnego dnia rano synek, zapytany gdzie jedzie - oswiadczyl: do przedszkola!
Tym razem tylko na trzy godziny, w towarzystwie pań Ady i Agnieszki. Od razu bylo lepiej.
Kolejne dwa dni Adas radzil sobie całkiem niezle (nawet byl chwalony za swoja pozytwna "przedszkolna" postawe), chociaz trudno bylo mowic o spolecznych relacjach z inymi dziecmi.
Ta rozwiajaca sie sielanka, zostala przerwana w Sylwestra. Adas "zalapal" sie na jakiegos wiruska, w efekcie którego pozegnal stary rok nudnosciami i goraczka. Nie przeszkodzilo mu to jednak wytrwac do polnocy i delektowac sie widokiem sztucznych ogni.


Niestety zmiany w rutynie codziennego dnia, wiele wrazen, a takze duze ilosci slodyczy, ktorych nie sposob bylo uniknac, spowodowaly u Adasia trudnosci z kontrola wlasnych emocji.
W pierwszym tygodniu nowego roku mielismy pelna game niepozadanych Adasiowych zachowan jak: forsowanie za wszelka cene swoich zachcianek, demonstracje zlosci, problemy ze snem...
Ze snem to w ogole dziwnie sie ostatnio uklada. Adas sam po kapieli idzie do lozka, bierze ksiazeczke lub swoj komputerek, oglada obrazki, czyta litery i cyfry, po czym z niewielka tylko pomoca mamy zasypia. Ktos powie: rewelacja! Tylko, ze Adas budzi sie okolo trzeciej nad ranem i juz nie spi... do siodmej. Wtedy zasypia, a zbudzony za 1,5 godziny bo czas jechac do przedszkola, buntuje sie na wszystkie mozliwe sposoby. Nie za bardzo wiemy jak sobie poradzic z tym problemem, bo na sześć nocy w tym tygodniu, tylko dwie mialy normalny ,"śpiący" przebieg. Mamy nadzieje, ze calkowita eliminacja slodyczy z diety Adasia i wyciszenie emocji swiateczno-noworocznych przyniesie oczekiwane rezultaty.
W tym "niegrzecznym" okresie pozytwnym zaskoczeniem jest duza chec Adasia do cwiczen edukacyjnych, i co wiecej umiejetnosci w ich wykonywaniu. Znajac jego ogolna niechec do tego typu zajec i aktualne humory, spodziewalismy sie dantejskich scen podczas codziennej realizacji programu edukacyjnego. A tu prosze, niespodzianka! Adas bardzo ladnie cwiczy!


