wtorek, 17 maja 2011

Dieta

Właściwa dieta jest niemal kanonem we wszystkich działaniach skierowanych  na poprawę funkcjonowania małego Auti (dużego zresztą też). Dieta bezglutenowa, bezcukrowa, bezmleczna - brzmi to wszystko fatalnie! Musisz Twojemu dziecku odebrać wszysko co lubi: grzanki, bułeczki, drożdżówki, wafle, czipsy, serki, jogurty, zabielane smietanką zupki, panierowane kotleciki... Łapiesz się za głowę, co on będzie jadł?! Przecież w ogóle je niewiele!
Przyznaję, takie myślenie towarzyszyło nam od dawna i skutecznie gasiło zapał wprowadzenia surowej diety. Owszem podejmowaliśmy próby eliminacji słodyczy z jadłospisu Adasia, i to nawet z niezłym skutkiem, ale zawsze zdawaliśmy sobie sprawę, że raczej krążymy wokół wyzwania  nowej diety, niż faktycznie je  podejmujemy.
Wreszcie pod koniec kwietnia zdecydowliśmy przerwać to błędne koło. Dieta stała się faktem (no może z lekkim odstępstwem na czas Wielkanocy). Okazało się, że nasze wcześniejsze obawy były zupełnie nieuzasadnione. Wybór produktów bezglutenowych i bezmlecznych jest bardzo szeroki, a co ważniejsze nowe jedzonko bardzo przypadło Adasiowi do gustu. Największym mankamentem diety, jest konieczność rezygnacji z przedszkolnego wiktu i obowiązek codziennego przygotowywania posiłków "na wynos". Trzeba jednak w tym miejscu wspomnieć, że zarówno Pani dyrektor, jak i Panie przedszkolanki dokładają wszelkich starań, aby dietę Adasia utrzymać. Wielkie dzięki!
Na same efekty diety przyjdzie nam pewnie jeszcze poczekać. Zwykle mowa jest o kilkumiesięcznej diecie, niemniej pierwsze pozytywne skutki już obserwujemy. Adaś ma znacznie lepszy apetyt i chęć spróbowania czegoś nowego, więc poszerzył też akceptowany zestaw dań.
Z innych umiejętności, kolejny progres jest widoczy w komunikacji. Adaś mówi wiecej, wyraźniej (gdy pewnego dnia  niespodziewanie podszedł do mnie, zajętego sprzątaniem i czystym głosem, bez zniekształceń powiedział "To ja, Adaś", mało nie dostałem zawału! Kompletnie mnie zaskoczył. Brzmiało to, jakby ktoś obcy wszedł do domu i mnie zagadnął!), częsciej dzieli się z nami informacjami, które dla niego są ważne, bardzo często się przytula i artykułuje uczucia ("Koszam mame!").
Niestety pomimo ogólnie dobrego nastroju, Adaś ciągle miewa napady złości, z uderzaniem głową, szczypaniem i gryzieniem włącznie. Ataki histerii są krótsze i rzadsze niż do tej pory, ale ciągle są. Co gorsza, czasami pojawiają się bez powodu, tzn. takiego powodu, czytelnego dla nas, rodziców. Ciągle jeszcze, ograniczenia w komunikacji nie zawsze pozwalają dowiedzieć się czy Adasia coś boli, czy ma gorsze samopoczucie, czy jest zmęczony.
Adaś, gdy już się uspokoi sprawia wrażenie, że rozumie nasze tłumaczenia, aby tak się nie zachowywał. Sam powtarza, że nie wolno np. uderzać głową, zna konsekwaencje w postacie guzów i bólu. Ale gdy przychodzi złość, nie kontroluje siebie. Dodatkowo, trudno jest go przestawić na inny sposób odreagowania. Cóż, jeszcze wiele przed nami.
Oprócz diety, ostatnią nowością są zajęcia terapii czaszkowo-krzyżowej. Adaś ma bardzo dobry kontakt z terapeutką Gabrysią i z dużą chęcią poddaje się zabiegom. Czy terapia działa? Myślę, że tak, niemniej trudno to jednoznacznie ocenić. Adaś zaliczył dopiero kilka zajęć, a pierwsza sesja zbiegła się z początkiem nowej diety, więc pewnie poprawa stanu Adasia znów jest wypadkową kilku działań,  a nie jednego, wyjątkowego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz